
Han Solo. Gwiezdne Wojny – historie
Dziś będzie bez wstępu. Bo Gwiezdnym Wojnom nie potrzebny jest wstęp. Je się albo kocha na zabój, albo się ich bardzo nie trawi. W naszym przypadku zdecydowanie opcja pierwsza, choć mi osobiście zajęło trochę czasu pokochanie tej serii. Tak czy inaczej, jak tylko pojawia się kolejny tytuł, po prostu idziemy w ciemno go zobaczyć. I do tej pory jeszcze się nie rozczarowaliśmy. Zapraszam dziś na relację z Hana Solo, którego mieliśmy okazję oglądnąć w tym roku z okazji Dnia Dziecka.
Han Solo. Gwiezdne wojny – historie to podobnie jak Łotr 1, kolejny spin-off Gwiezdnych Wojen, czyli film powstały na bazie bohaterów lub wątków serii pierwotnej (o Łotrze 1 pisałam wcześniej tu: klik). Tym razem poznajemy wątek tytułowego Han’a Solo, przemytnika i dowcipnisia z planety Korelia. Dowiadujemy się jak wyglądało życie na jego rodzimej planecie, kto był jego pierwszą miłością, jak zapoznał się z futrzastym Chewbaką, towarzyszymy mu w kilku bandyckich napadach, ale też w chwili, gdy po raz pierwszy siada za sterami Sokoła Millenium. Co tu dużo mówić, tę część naprawdę trzeba zobaczyć. Choćby dlatego, że oryginalnego Hana Solo, tego granego przez Harrisona Forda, po prostu nie sposób nie kochać. I właśnie dlatego, absolutnie wypada poznać jego młodość i czasy zanim zaczął wspierać Rebelię.
To tyle jeśli chodzi o zarys fabuły. Teraz czas na nasze refleksje po oglądnięciu Han’a Solo. Przede wszystkim uważam, że całkiem trafnie została dobrana postać młodego Hana (w tej roli Alden Ehrenreich). Jest naprawdę uroczy, choć zapewne niejedna osoba pomyśli podczas projekcji, że Harrison zagrałby to o niebo lepiej… I w sumie będzie to racja, ale i tak nie jest źle 😉
Jak na Gwiezdne Wojny przystało, tak i część o Hanie Solo ma swojego bohatera-robota. Tu akurat to L3-37, czyli robot-kobieta. Osobiście bardzo spodobał mi się wątek tej buntowniczki, wywołującej zamieszki w kopalni na planecie Kessel.
Warto też wspomnieć świetną grę Donalda Glover’a czyli wymuskanego kanciarza Lando Carlissiana, czy Woody Harrelson’a, wcielającego się w łowcę nagród Tobias’a Beckett’a, który był swego rodzaju mentorem dla Hana.
Na to wszystko mamy oczywiście ucieczki i pościgi, fajnie rozwijającą się relację Hana z poczciwym Chewbaką, całą masę przezabawnych sytuacji czy dialogów, a wszystko utrzymane w klimacie trochę jak z westernu. Dla nas to naprawdę niezły film, warty obejrzenia. Przyznaliśmy mu mocne 4 gwiazdki.
I co jeszcze jest pewne, to że z niecierpliwością czekamy na IX część Gwiezdnych Wojen. A ta jest w planach gdzieś w 2019 r.
Niech moc będzie z Wami… ściskamy mocno.
Podobne
Mam nadzieję, że wpis się spodobał 😉 Oby był kiedyś pomocny albo zainspirował Cię do działania.
A teraz Twoja kolej:- Polub ten wpis - utwierdzi mnie to w przekonaniu, że czytasz i chcesz kolejne
- Skomentuj go - będzie mi miło dowiedzieć się co myślisz
- Udostępnij, jeśli uważasz, że może zainspirować również kogoś z Twoich znajomych
- Polub też nasz fanpage na Facebooku – dzięki temu będziesz stale na bieżąco
- A na naszym Instagramie znajdziesz sporo naszej codzienności – zaobserwuj nas 😉
O Blogu
Mapa
- Województwo Dolnośląskie
- Województwo Kujawsko-Pomorskie
- Województwo Lubelskie
- Województwo Lubuskie
- Województwo Łódzkie
- Województwo Małopolskie
- Województwo Mazowieckie
- Województwo Opolskie
- Województwo Podkarpackie
- Województwo Podlaskie
- Województwo Pomorskie
- Województwo Śląskie
- Województwo Świętokrzyskie
- Województwo Warmińsko-Mazurskie
- Województwo Wielkopolskie
- Województwo Zachodniopomorskie





Napisz komentarz